Eurosport.plBlogsWiS a WiS, czyli… SiWy dym

2009-03-16

…jadą chłopcy, jadą…

spies.jpgTrochę się działo w ostatni weekend w sportach motocyklowych. Myślę tu o drugiej rundzie Superbike i Supersport w Katarze, ale także o ostatniej rundzie Mistrzostwach Świata w Trialu Halowym.


Po raz kolejny nie naoglądaliśmy się Pawła Szkopka w akcji. Po dwóch rundach mistrzostw Paweł ma na swoim koncie zaledwie dwa (i to nie całe) okrążenia przejechane w czasie wyścigu. Tym razem wszystko zapowiadało się dużo lepiej niż w Australii, ale wypadek w kwalifikacjach rozwiał moje nadzieje na powtórzenie 13-stej pozycji z 2005 roku na tym właśnie torze.

Kiedy rozmawiałem z Pawłem po „warm-upie” na który wyjechał jedynie na kilka okrążeń dowiedziałem się że wystartuje, ale prawdopodobnie ma złamaną kość w nadgarstku prawej ręki. Znając jego ambicję wierzyłem już jedynie, że dojedzie do mety, ale o punktach można było zapomnieć. Stało się jeszcze gorzej. Przy wyprzedzaniu Vostarka „w kozły” poszedł zarówno Paweł jak i trzech innych kolesi.

Nie wiem jak będzie w Walencji, bo kłopoty Pawła z ręką to nie jedyne jego problemy, ale mam nadzieję, że może w Europie karta się odwróci.

Nie tak dawno napisałem, że Haga rządzi w Superbikach. Po wyścigach na Losail znaleźli się już tacy, którzy twierdzą, że mogę już powoli zacząć to odszczekiwać. Wstrzymam się jeszcze z tym szczekaniem, bo co prawda bez zwycięstwa w Katarze to jednak Haga jest liderem Mistrzostw Świata, ale muszę przyznać, że Spies to „kozak” nie lada.

Po drugim wyścigu Haga powiedział, że Spies, ze swoim tempem był zupełnie poza jego zasięgiem. Jak tak dalej pójdzie to Haga może mieć kłopoty ze zdobyciem swojego pierwszego tytułu. Co by tu jednak nie mówić skuteczność Bena Spies’a to jak na razie 75 procent.

Teraz trochę o trialu. Musicie przyznać, że trial w hali robi wrażenie, a oglądany na żywo w szczególności. Prawdę mówiąc nie żal mi specjalnie tego, że nie oglądamy już przy takich okazjach Tadka Błażusiaka, ponieważ wolę patrzeć jak demoluje on gwiazdy światowego formatu w zawodach Extreme Enduro. Okazało się, że to jest jego prawdziwy żywioł.

Wracając jednak do trialu zastanawiam się ile jeszcze wody w Wiśle upłynie zanim znowu zobaczymy Polaka w światowej czołówce tej dyscypliny. Jestem pod wrażeniem geniuszu Toniego Bou i czuję, że jego hegemonia potrwa jeszcze lat kilka. Kiedy jednak zostanie do szkół polskich wprowadzona dziedzina „sporty motorowe” wtedy drżyjcie wszyscy Hiszpanie, Włosi. Amerykanie i inni. …co ja piszę…….?

Sławek S

Komentarze

Do trzech razy sztuka...Paweł, liczymy na trzecie podejście !!! A jak nie, to wracaj do kraju natłuc lokalesów hehe

Opublikowany przez: Paweł_nieszkopek | 2009-03-17

Na razie z połamaną ręką, to nawet sąsiada nie może natłuc :) Lepiej, żeby nie wracał, niech najpierw coś zdobędzie, żeby się było czym chwalic jak wróci.

Opublikowany przez: geronimo | 2009-03-18

Wyślij komentarz