Eurosport.plBlogsWiS a WiS, czyli… SiWy dym

2009-05-25

Skrzydelko czy nóżka ?

scn.jpgSporo było kłopotów i zamieszania żeby zmontować zestaw 18-stu zespołów i jakoś godnie rozpocząć sezon MOTO GP. Jak to jednak bywa w kryzysowych sytuacjach, z niewielką pomocą przyjaciół udało się.


Sklecono więc Hayate Racing z Melandrim i Kawasaki oraz Grupo Francisco Fernando z Gibernau i Ducati. Osobiście bardzo się cieszę, że mimo wszystko Kawasaki pozostało w Grand Prix, bo szkoda byłoby wyrzucić do kosza te parę lat doświadczeń. Tak czy inaczej seria GP ruszyła zgodnie z planem, choć z niewielkim falstartem.

Nieco inaczej i bez większych przedsezonowych problemów ruszyły również Mistrzostwa Świata SUPERBIKE. W obecnej fazie sezonu walka toczy się na całego, a obydwie serie niemal osiągnęły tzw. „full swing”. Warto więc byłoby delikatnie skonfrontować to, na co się zapowiadało z tym co jest i porównać  wrażenia z wyścigów i całej rywalizacji.

Grand Prix czy SUPERBIKE, gdzie jest ciekawiej?

Sama formuła zawodów sprawia, że przyjemniej ogląda mi się SBK, gdyż każda runda to dwa wyścigi, coś jak mecz i rewanż. Mamy więc za sobą sześć rund, a już 12 razy widzieliśmy zawodników w akcji.

Seria GP dozuje nam te przyjemności dużo oszczędniej. Cztery rundy to cztery wyścigi. W sumie będzie ich 17, podczas gdy SUPERBIKERZY powalczą aż 24 razy. Te zasady znamy jednak od lat i to jak na razie nie zmienia się.

Jeżeli chodzi o samą już rywalizację tutaj fakty również przemawiają za SBK. Dotychczas punkty zdobyło aż 29-ciu zawodników. W GP tylko 18-stu, a na dodatek ta liczba, jeśli w ogóle się powiększy w tym sezonie, to bardzo nieznacznie. Przypomnę tutaj, że system punktowania jest identyczny.

Walka na szczycie zdaje się być ciekawsza w GP. Cztery wyścigi i za każdym razem inny zwycięzca, taki jest dotychczasowy bilans. Mało tego, lider Jorge Lorenzo ma tylko jeden punkt przewagi nad Rossim i Stonerem, a czołowa szóstka mieści się w 23-ech punktach różnicy.

W SBK sprawa wygląda zgoła inaczej. Zwycięstwami dzielą się głównie Haga(6) i Spies(5) plus jeden triumf Fabrizio. Różnica między pierwszym i szóstym zawodnikiem to aż 147 punktów. Przypomnę jednak, że zawodnicy SBK ścigali się już 12 razy.

Jak prezentują się debiutanci?

W czołowej siódemce SBK mamy ich aż czterech. No, może nie wszyscy z nich to tacy absolutni debiutanci, myślę tu głównie o Halamie – jednak  powrót do rywalizacji po długim czasie, zwłaszcza na poziomie mistrzostw świata to tak, jak debiut. Ponadto okazuje się, że jeden z tych nowych, a ściślej Spies to prawdziwy „czarny koń” sezonu.

W GP pod tym względem aż tak ciekawie sprawa się nie przedstawia. Czternaste miejsce Kalio to mimo wszystko nic specjalnego, ale co ciekawe ma on za sobą byłego mistrza świata Haydena i Sete Gibernau.

Jak sprawdzają się nowe przepisy w obydwu seriach?

Najważniejsza zmiana w GP to opony. Teraz wszyscy jadą na tym samym wózku, a raczej latają w tych samych kapciach. Różnie można patrzeć na tę zmianę. Sporo już napisano na ten temat. Moim zdaniem rozwój technologiczny opon poprzez współzawodnictwo został lekko wstrzymany. Z drugiej jednak strony, czysto sportowej, szanse zawodników nieco się wyrównały. Sam nie wiem co lepsze?

Zmiana systemu kwalifikacji SUPERPOLE w SBK to spora rewolucja i odważne posunięcie. Wygląda na to że bracia Flammini zrobili krok we właściwą stronę.

Jak widać dwie naczelne serie wyścigowe sporo różni. Trudno powiedzieć, która ciekawsza. Ja skłaniam się ku SBK. Przez ostatnie lata widać, że rozwija się bardzo dynamicznie. Jeśli mówimy o GP to trochę się tu wszystko zapętliło i nadęło ponad miarę i to nie bez znaczącego udziału promotora czyli DORNA. Teraz, wygląda na to, że brakuje przejrzystego pomysłu jak to wszystko poukładać i wyjść na prostą.

W GP oraz SUPERBIKE startują najlepsi kierowcy świata, więc warto jednak śledzić obydwa nurty rywalizacji czekając na moment, kiedy to znowu olej w kilku głowach uzupełniony zostanie do poziomu „max”, a na pytanie skrzydełko czy nóżka, ja przynajmniej, odpowiem: „BOTH”

z szacunkiem
Sławek S

Komentarze

Ja jakoś chyba nigdy nie przekonam się do SBK. Nie wiem jak wypada porównanie zaawansowania technologicznego obu serii, ale podejrzewam, że GP wypada lepiej (punkt dla GP).

Sama oprawa w Moto GP jest lepsza, na rangę wyścigu wpływ mają również kibice. Atmosfera na żadnym wyścigu SBK nie może się równać z tą np. z Jerez (punkt dla Moto GP).

Najpoważniejsza różnica to jednak główni aktorzy. Jako niefanatyczny fan wyścigów motocyklowych mogę wymienić może 5 zawodników ścigających się w SBK. Jakoś nie robią na mnie wrażania nazwiska typu Haga, Spis, czy sędziwy Biaggi, niewiele mogę o nich powiedzieć, a jeżeli coś to że są dla mnie bezbarwni. No oczywiści Biaggiego znam dobrze, ale to zasługa sukcesów w GP. Nie wnikam czy są szybsi od zawodników GP (chociaż mocno w to wątpię), dla mnie po odejściu Baylisa SBK nie ma gwiazd. Co innego GP tu może z 5 zawodników mógłbym przeoczyć. Wyścigi GP mają legendę w postaci Rossiego i małe gwiazdki, które chcą zrzucić go z tronu. Moto GP jest najeżone talentami, a ludzie chcą oglądać walkę między nimi (punkt dla Moto GP).

Jeżeli chodzi o same wyścigi to też w tym sezonie nie ma o czym
rozmawiać. Walka w Moto GP jest świetna, bałbym się postawić złotówkę,
na to kto wygra w następnym wyścigu, ale jestem w stanie dać sobie
uciąć rękę, że wyścig będzie świetny. Natomiast SBK standardowo Spis albo Haga - nothing interesting (duży punkt dla Moto GP).

Dla mnie jako kibica sprawa wygląda tak: Moto GP to elita coś prestiżowego, a SBK - taki zaścianek. Jestem gotów wstać w niedziele o
6 rano (co czasem bywa bardzo bardzo ciężkie) i oglądać wyścig (jeżeli
mam gdzie:/), jeżeli nie uda mi się zobaczyć wyścigu live to szukam
powtórek gdzie się da. Natomiast na SBK patrze jeżeli akurat leci, a
ja nie mam nic lepszego do roboty.

Jako semi-fan wyścigów motocyklowych twierdzę: Moto GP 4 - SBK 0.

Opublikowany przez: powolny rodriruez | 2009-05-28

Wyślij komentarz